Zielony talerz i wielokulturowość – w Famifarm wielokulturowość to chleb powszedni
TEKST MILLA BOUQUEREL
ZDJĘCIA MATIAS HONKAMAA
Firma usytuowana w dworze Järvikylä, Famifarm Oy z Joroinen przez cały rok uprawia zioła i sałaty dla całej Finlandii. Rdzenni Finowie stanowią wśród jej pracowników mniejszość. Wielojęzyczna i wielonarodowa wspólnota pracowników wyłaniała się stopniowo i dzięki wzajemnym poleceniom.
Pracownica szklarni, Medalith Ponce, stoi w morzu zieleni. Ponce podnosi plastikowe rynny i sprawdza, czy sałaty są na pewno podlewane.
Zbudowana w latach 80-tych na górze stodoły dworu w Joroinen szklarnia była początkiem hodowli sałat i ziół, która dziś dostarcza produkty w całej Finlandii i części Estonii.
Kierownik produkcji Jaakko Huovinen mówi, że pierwsi zagraniczni pracownicy z Estonii przybyli do szklarni Famifarm w latach 90-tych. Obecnie w ośmiohektarowym zakładzie produkcyjnym na dwie zmiany ciężko pracują osoby 15 różnych narodowości z Europy, Azji, Afryki i Ameryki Południowej.
Proces rekrutacji został udoskonalony przez lata praktyki. Do komunikacji wymagany jest język fiński lub angielski.
– Nie przeprowadzamy testu językowego; na rozmowie kwalifikacyjnej sprawdzamy, czy damy radę się porozumiewać na wystarczająco dobrym poziomie.
– Chodzi o kwestie bezpieczeństwa, dodaje Huovinen.
Ponce ma peruwiańskie pochodzenie i jest przedstawicielką ds. bezpieczeństwa i higieny pracy.
– Kiedy nowa osoba rozpoczyna pracę, pomagamy jej i wspieramy ją w miarę możliwości, mówi Ponce.

FINÓW POZNAJE SIĘ LEPIEJ Z CZASEM
– Pośpiech. Całkiem przyjemnie tu jest, opisuje swoją pracę Ponce, która przeniosła się do stacji mycia rynienek.
– Zawsze miło jest przyjść do pracy, nawet jeśli panuje w niej pośpiech.
Zamówienia spływające do Famifarm realizowane są w krótkim czasie. Często produkt jest u klienta następnego dnia po złożeniu zamówienia, a najpóźniej w ciągu 72 godzin. Codziennie sadzi się około 80 000 roślin sałaty i ziół. Okres wegetacji wynosi od trzech do siedmiu tygodni. Program żniw dyktuje zadania.
Kiedy Ponce rozpoczynała pracę w Famifarm siedem lat temu, nie widziała jeszcze w Finlandii tak wielu obcokrajowców.
– W Varkaus zawsze byłam trochę obca. Ale spędzałam czas z Finami i nauczyłam się języka fińskiego.
Finowie wydawali się spokojni i nieśmiali.
Kiedy Ponce przybyła do Finlandii z upalnego Peru w Boże Narodzenie 2000 r., pierwsze wrażenie z kraju było takie, że „wszyscy Finowie wyglądali i mówili tak samo”.
– Finowie wydawali się spokojni, nieśmiali i zimni.
Kiedy Peruwiańczycy chcą się porozumieć, Finowie poznają ich.
– Śledzili oczami, co robię, ale nie odważali się mówić, wspomina Ponce.

DO SZKLARNI PRZYCHODZI SIĘ ZA ZACHĘTĄ ZNAJOMYCH
– Järvikylä to bardzo dobre miejsce do pracy zarówno w skali Finlandii, jak i całego świata, mówi kierownik zmiany, Aneel Harison.
– Wiem to, ponieważ gdy sam nie mogłem znaleźć pracy gdzie indziej, tutaj przyjęto mnie z otwartymi ramionami.
Pochodzący z Pakistanu Harison uważa, że w wielokulturowym środowisku pracy łatwo się zaaklimatyzować.
– Atmosfera pracy jest dobra. Nikt nie jest prześladowany. Wszyscy szanują się nawzajem.
Atmosfera pracy jest dobra. Nikt nie jest prześladowany. Wszyscy się szanują.
Chociaż atmosfera w Famifarm jest pełna wsparcia i ciepła, Ponce pamięta początki swojej pracy, kiedy w rozmowach pojawiał się rasizm.
– Byłam na linii i słyszałam narzekanie na obcokrajowców. Najgorsze było to, że rozumiałam język fiński. Wiele razy wracałam do domu z płaczem.
Ostatnimi czasy pracownicy nie spotykają się już jednak z dyskryminacją. W Famifarm często zaczynają pracę osoby zachęcone do tego przez wieloletnich pracowników.
Harison, który od 15 lat mieszka w Finlandii, uczył się, by uzyskać uprawnienia kucharza. Pracując w kawiarni poznał Pakistańczyka, który polecił mu aplikowanie do Famifarm.
– Byłem kawalerem, łatwo było zmienić miejsce – wspomina dziś ojciec dwójki dzieci.
Różnorodność narodowości i spotkanie rodaków w małym Joroinen zaskoczyło Harisona.
Kiedy Ponce wróciła do Finlandii z wyjazdu do Peru, przyjaciel zabrał ją na obejrzenie szklarni.
– Rozejrzałam się po podwórzu i powiedziałam, że nie idę. Z zewnątrz budynek wydawał się taki mały, wspomina Ponce ze śmiechem.

SZACUNEK DLA KULTUR JEST KLUCZOWY
Codziennie na dziedzińcu Järvikylä pojawia się dziesięć ciężarówek z zielonym ładunkiem na pokładzie. W chłodnym magazynie, na ostatnim etapie produkcji w Famifarm, dyspozytorka Rizana Sheriff zaznacza wysłane w danym dniu paczki na cyfrowej liście.
– Magazyn ponosi dużą odpowiedzialność za to, aby klient otrzymał to, co zamówił i aby dostawy dotarły na czas.
– Równość, szacunek dla różnych kultur, praca zespołowa i życzliwość – Sheriff zastanawia się nad tym, co ceni w swoim miejscu pracy.
Jest jedną z osób z najmniejszym stażem. Pracę znalazła oczywiście dzięki poleceniu.
– Rekomendacja to ważna sprawa. Jeśli polecę pracę bliskiej mi osobie, sama muszę być usatysfakcjonowana.
I tak właśnie jest w jej przypadku.
– Jako pracownik czuję, że się o mnie troszczą. Moje zdanie się liczy.
Rekomendacja to ważna sprawa. Jeśli polecę pracę bliskiej mi osobie, sama muszę być usatysfakcjonowana.
Sheriff pochodzi ze Sri Lanki i mówi po angielsku. Wieczorami uczy się fińskiego, korzystając z kursu online.
– Wszystko zależy od samodzielnej nauki. Najważniejszą rzeczą jest spróbować, nawet jeśli gramatyka jest błędna.
– Kiedy przyszłam do magazynu, byli tu sami Finowie, ale nigdy nie czułam się jak obcy. Teraz mówię po fińsku i oni mi w tym pomagają.
Jedna trzecia wszystkich pracowników Famifarmu to Finowie, ale tylko dziesięć procent z nich pracuje na produkcji. Mika Laitinen, który wychodzi przed magazyn, reprezentuje tutaj mniejszość. Laitinen twierdzi, że nie zwraca uwagi na tę sprawę.
– Widać to może po tym, że niekoniecznie każdy zna język fiński.
Laitinen twierdzi, że poprawiła się jego znajomość języka angielskiego.
– Sam uczę też fińskiego dia potrzebujących.

NAUCZANIE JĘZYKA FIŃSKIEGO MILE WIDZIANE
Famifarm produkuje 25 milionów krzewów ziół i sałat rocznie. Zwiedzając hale produkcyjne i stanowiska pracy można zobaczyć, jak sałata, która wyrosła z nasionka, następnie była sadzonką i stała się pełnowymiarowym warzywem, powoli toczy się przez różne pasy i wagi w kierunku talerza konsumenta.
Kierownicy zmiany Aneel Harison i Natalia Baltsevich przeglądają dzienną listę zamówień. Ich praca zawiera tyle samo papierkowej roboty, co spotkania z ludźmi.
– Na mojej zmianie dbam o to, aby ludzie pracowali dobrze i bezpiecznie, a produkty docierały do pakowalni na czas – opisuje swoją pracę Baltsevich.
Baltsevich wyjechała z mężem, aby spróbować pracy za granicą, zanim zdecydowała się na przeprowadzkę. – Już od dawna chcieliśmy przeprowadzić się do Finlandii. Mieszka tu wielu naszych krewnych.
W Famifarmie pracują także jej bliscy.
– Kiedy się przeprowadziłam, nie mówiłam zbyt dobrze po fińsku, ale to nie miało znaczenia. Wszyscy pomagają i są przyjacielscy – mówi pochodząca z Rosji Baltsevich.

Język fiński był już na dobrym poziomie, gdy Baltsevich przeszła do zespołu, w którym nikt nie mówi po fińsku.
– Teraz uczę się angielskiego.
Famifarm oferował wcześniej lekcje języka fińskiego. Według pracowników poziom nauczania był zbyt niski, a zajęcia nie cieszyły się zainteresowaniem.
Harison uważa, że kursy językowe byłyby jednak użyteczne.
– Także poza Järvikylä jest życie. Angielski do tego nie wystarczy.
Później kierowniczka ds. kadr w Famifarm, Pia Honkanen, mówi, że prośby o szkoleniu językowym zostały wysłuchane.
– Zapoznajemy się obecnie z ofertami kursów na różnych poziomach i różnymi metodami.

MĄŻ ZAUFANIA NA ZAMÓWIENIE
Obecnie w produkcji Famifarm nie ma męża zaufania. Ponce i Harison myślą, że osoba taka byłaby potrzebna.
– Jest u nas mnóstwo obcokrajowców. Dobrze by było, gdyby była tu osoba neutralna i można było z nią porozmawiać, gdyby pojawiły się jakieś wyzwania.
Ponce uważa, że wymóg języka fińskiego może odstraszyć tych, którzy aplikują na to stanowisko.
– Duża odpowiedzialność i prawo. Wiele do nauczenia się.
Kierownik produkcji Huovinen twierdzi, że język fiński nie jest konieczny. Do załatwiania spraw wystarczy język angielski.
– Zachęcamy pracowników do wybrania zaufanej osoby, z którą moglibyśmy wspólnie nadzorować rozwój.
Huovinen pyta, jakiego rodzaju wsparcia lub porad potrzebują pracownicy zagraniczni ze strony fińskiego pracodawcy.
Ponce wymienia kwestie dokumentów i pozwolenia na pobyt. Aby uzyskać pozwolenie na pobyt stały, wymagane jest posiadanie stałej pracy. To trudny wymóg w dzisiejszej Finlandii.
– Zawsze istnieje niepewność, czy będzie w przyszłości praca, rozmyśla Ponce.
FAMIFARM OY
ZAŁOŻONA w 1987 roku. Karl Grotenfelt, właściciel dworu Järvikylä, założył firmę Famifarm Oy w szklarni zbudowanej na górze stodoły dworskiej.
SIEDZIBA Joroinen. Uprawa warstwowa rozpoczęła działalność w Juva pod koniec 2023 roku. Biuro sprzedaży mieści się w Helsinkach.
WŁAŚCICIELE Własność firmy spoczywa w rękach rodzeństwa Caroline Grotenfelt-Fyhr (Dyrektor) i Alberta Grotenfelta (Prezesa Zarządu)
PRODUKCJA Zioła i sałaty do Finlandii i Estonii. W asortymencie znajduje się 15 różnych sałat i 35 rodzajów ziół.
PERSONEL 160, z czego około 140 osób na produkcji (łącznie z konserwacją).
OBROTY 23,1 mln euro (2023)
„Szczęśliwa sprawa” i rosnące doświadczenie
– Pasja do pracy jest w sercu wciąż taka sama jak na początku – mówi Phung Luong Tieu.
Tieu nieco ponad trzydzieści lat i wietnamskie pochodzenie. Rozpoczęła pracę jako pomocnica w szklarni zaledwie kilka miesięcy po przybyciu do Finlandii na podstawie wizy małżeńskiej.
Wiosną Tieu została awansowana na brygadzistkę zespołu sadzonek. Wcześniej przez pięć lat pracowała jako kierowniczka zmiany.
Tieu mówi, że lata spędzone w Famifarm zmieniły ją jako osobę i sprawiły, że wydoroślała.
– Nie miałam wcześniej dużego doświadczenia zawodowego. Byłam naprawdę nieśmiała.
Kiedy pracodawca dał mi szansę, zrozumiałam, że mogę się uczyć i rozwijać, a także dać sobie szansę.
Jakie to były zmiany? Tieu myśli.
– Kiedy pracodawca dał mi szansę, zrozumiałam, że mogę się uczyć i rozwijać, a także dać sobie szansę.
Teraz Tieu, według własnych słów, już się nie waha. Mur został zburzony.
– Będę kontynuować współpracę z firmą. Jestem otwarta.
KIEROWNIK WIE, CZEGO PRACOWNIK POTRZEBUJE
W Wietnamie Tieu prowadziła z matką salon fryzjerski. Tieu uważa, że dla niej Famifarm to miejsce pracy marzeń.
– Lubię warzywa. W żadnym daniu wietnamskim nie może zabraknąć warzyw. Järvikylä to dla mnie szczęśliwa sprawa.
Jako brygadzistka Tieu czerpie ze swojego doświadczenia jako pracownika szklarni.
– Chcę stworzyć komfortową atmosferę pracy, w której ludzie mogą dzielić się swoimi problemami i zostać wysłuchani. Ponieważ byłam też szeregowym pracownikiem, wiem, jak coś takiego osiągnąć.
Tieu zastanawia się, co pomogło jej w rozwoju kariery:
– Jestem osobą, która zawsze robi wszystko sumiennie i do końca.
Według Tieu różnorodność jest siłą Famifarm.
– To nas wzmacnia. Zawsze uczymy się czegoś od siebie nawzajem.